
KOCHAMY WAS BARDZO, CANAVAN FOREVER ;'(((
Madison Fearlivis
LISTA SZAFEK:
232 - Southlie Effvené
189 - Daniel Phersont



Offline

Siedział gdzieś sobie na parapecie, wpatrzy w widok za oknem. Przecież on nie ma lepszego zajęcia. Oczywiście musiał też przeglądać *wszystkocosieda* w telefonie. No i oczywiście te zajebiste filmiki... chuj wie kogo.
Ostatnio edytowany przez Jeremy Forbes (2014-02-06 20:31:38)

Offline

Przechodząc się korytarzem zauważyła Jeremy'ego. Podeszła do niego radośnie. Położyła dłonie na parapecie i uśmiechnęła się do niego.
- Cześć! - powitała go wesoło. Miała... dziwnie dobry humor. Albo się naćpała, o.

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

- Piłaś coś? - spytał "tak na wstępie". Oczywiście jak zwykle trafił ze swoimi słowami, przecież on tak bardzo rozumie kobiety. I jeszcze oderwał wzrok od telefonu, CUD!

Offline

Zaśmiała się głośno i zarzuciła mu ręce na szyję. Przejechała dłonią po jego włosach.
- Tro-och... - szepnęła, uśmiechając się.

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

Objął ją delikatnie.
- Chyba po raz pierwszy Cię taką widzę - zagadał. - Albo już zapomniałem - dodał po chwili nieco ciszej. Nie powinien tego mówić, ale oczywiście nie mógł się powstrzymać.

Offline

Roześmiała się ponownie i pochyliła. Musnęła jego wargi i przytuliła.
- Słyszałeś o... - Zamyśliła się przez chwilę. - Filmikach?

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

Skinął głową.
- A czemu pytasz? - uniósł brew.

Offline

- To dziwne, nie sądzisz? - Zmarszczyła brwi. Chyba powoli zaczynała przytomnieć. - Zaczynam się bać. - Westchnęła.

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

- Spokojnie. Przecież mamy siebie. Wystarczy tylko nie robić niczego głupiego - wyszczerzył się. Szczerze, to sam nie wiedział co o tym myśleć, ale skoro ten koleś szukał kompromitujących sytuacji... to wystarczyło takich unikać.

Offline

- To chyba powinnam odstawić alkohol... - Zaśmiała się cicho, przyglądając się z uwagą Jeremy'emu. Ale ona miała szczęście, ech. - Kocham Cię, wiesz? - Wtuliła się w niego bardziej.

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

- Wiem. Nie mogłoby być inaczej - wyszczerzył się, obejmując ją. - A, no i jeszcze coś... - zaczął.

Offline

- Hm? - Uniosła brew, patrząc mu w oczy. Nie miała tym razem dziwnych podejrzeń. Skąd ta zmiana, Viv, kochanie???

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline

- To chyba z czułościami... w sensie wiesz... powinnyśmy trochę... - nie potrafił się wysłowić. Miał na myśli coś więcej, niż tylko przytulanie się i zwykłe pocałunki. Tak, oczywiście nie mógł się normalnie wypowiedzieć. Nevermind.

Offline

- Przystopować? - Zmarszczyła brwi, krzywiąc się. Niezbyt jej to pasowało. Nie rozumiała co miał na myśli.

- Are you okay? - Oh, yes, I am... Don't worry.
Offline